Dziś druga odsłona mojej sowy. Od pierwszej osłony przybyło niewiele, ale za to najfajniejsza część pracy już prawie za mną. Wyłoniło się bowiem to magiczne oko. No i oczywiście nie mogłam się oprzeć, żeby Wam je pokazać. Praca jest niesamowicie wdzięczna, ponieważ haftuje się ją niemal jednym tchem. Mam nadzieję, że i Wy jesteście nią przynajmniej w połowie tak oczarowane jak ja:) Przyjemnej hafciarskiej niedzieli życzę:) pozdrawiam
Oj marzy mi się to oko
OdpowiedzUsuńJa też długo na nie chorowałam 😊
UsuńDziękuję 😊
OdpowiedzUsuń